Owczarek himalajski (Himalayan Sheepdog, bhotia, gaddi kutta) nie mieści się w żadnej szufladce. Nie ma numeru wzorca, nie ma grupy, nie ma rodowodu — a mimo to od stuleci wykonuje robotę, przy której większość naszych „psów obronnych” wypada blado: nocą, samotnie, na wysokości trzech tysięcy metrów staje między stadem owiec a panterą śnieżną. To nie rasa wyhodowana w hodowli, lecz landrace — populacja ulepiona przez góry, drapieżniki i konieczność. Więcej o psach z całego świata znajdziesz na Tvaryny.
Dla polskiego czytelnika najkrótsza droga do tego psa prowadzi przez Podhale. Owczarek himalajski to — z grubsza — podhalan z innych gór: ta sama rola, ta sama samodzielność, ten sam donośny szczek zamiast kłów. Tyle że za podhalańcem stoi wzorzec FCI, związek, hodowle i program ochrony stad, a za himalajczykiem nie stoi nic poza pasterzami plemienia Gaddi. I to jest w tej historii najciekawsze.
Owczarek himalajski: krótki przegląd rasy

Owczarek himalajski: krótki przegląd rasy · 6
| Kraj pochodzenia | Indie, Nepal (region Himalajów) |
|---|---|
| Wielkość | Duży (51–66 cm w kłębie) |
| Waga | 27–40 kg (pojedyncze osobniki cięższe) |
| Typ sierści | Długa, szorstka, z gęstym podszerstkiem |
| Warunki utrzymania | Tylko dom prywatny z terenem |
| Długość życia | 10–13 lat |
Widełki wzrostu w tej tabeli pochodzą z opracowań encyklopedycznych. Pomiary robione w terenie, na psach pracujących w Himachal Pradesh, dają liczby wyraźnie wyższe — i to nie jest błąd, tylko sedno sprawy. Rasa bez zamkniętej księgi hodowlanej to rasa, którą każde źródło mierzy własną miarką.
Jedna rasa czy cztery? Rozplątujemy nazwy
Pod hasłem „owczarek himalajski” kryje się co najmniej sześć określeń, które w różnych źródłach raz znaczą to samo, a raz coś zupełnie innego. Bez uporządkowania tego bałaganu dalsza rozmowa nie ma sensu.
Jedna rasa czy cztery? Rozplątujemy nazwy · 6
| Nazwa | Skąd pochodzi i co oznacza |
|---|---|
| Himalayan Sheepdog | Nazwa encyklopedyczna z anglojęzycznych leksykonów ras; parasol na całą populację |
| Bhotia / Bhutia / Bhote Kukur | Uttarakhand i Nepal; rdzeń „Bhot” odsyła do Tybetu, czyli dosłownie „pies tybetański” |
| Gaddi Kutta / Gaddi dog | Himachal Pradesh, pies wędrownego plemienia Gaddi; przydomki: Gaddi Leopardhund, „Indian Panther Hound” |
| Bangara | Rejon Tehri Garhwal; część źródeł traktuje go jako osobny, cięższy typ |
| Pahadi Kutta | Dosłownie „pies górski” — określenie potoczne, bardzo pojemne |
| Himalayan Mastiff | Nazwa handlowa, chętnie używana przez sprzedających; myląca |
Leksykony traktują te określenia jako synonimy, miejscowi bywają innego zdania i potrafią się spierać, czy gaddi i bhotia to jeden pies, czy dwa. Padają też argumenty rzeczowe: u gaddi opisuje się masywniejszą, wyraźnie wysklepioną szyję i obfitszą „lwią” grzywę. Sporu nikt nie rozstrzygnie, bo nie ma instancji, która mogłaby to zrobić.
Dla kupującego wniosek jest przykry: skoro nazwa nie jest zdefiniowana, sprzedający może pod nią podłożyć cokolwiek. „Himalayan mastiff” w ogłoszeniu to najczęściej mastif tybetański albo mieszaniec. Bez papierów, bez wzorca i bez organizacji weryfikującej pochodzenie jest to klasyczne kupowanie kota w worku.
Uznanie rasy: dlaczego nie znajdziesz jej w FCI
Sprawa jest jednoznaczna. Owczarek himalajski nie jest uznany przez Fédération Cynologique Internationale. Nie ma numeru wzorca, nie ma grupy ani sekcji, nie figuruje w nomenklaturze FCI — ani jako rasa uznana ostatecznie, ani wstępnie. Nie uznają go również American Kennel Club, United Kennel Club ani brytyjski The Kennel Club. To nie luka w dokumentacji, tylko stan faktyczny: nikt nie złożył wniosku, nie ma organizacji macierzystej, która by rasę firmowała, i nie ma spisanego wzorca, który dałoby się przyjąć.
Coś jednak drgnęło — tylko na zupełnie innym polu. Na początku stycznia 2025 roku (źródła podają dwie różne dzienne daty, więc bezpieczniej mówić o pierwszych dniach miesiąca) indyjskie ICAR-NBAGR, czyli Narodowe Biuro Zasobów Genetycznych Zwierząt z siedzibą w Karnalu, zarejestrowało gaddi jako rodzimą indyjską rasę psa. To dopiero czwarty pies w tym wykazie i pierwszy himalajski — wcześniej trafiły tam rajapalayam i chippiparai z Tamilnadu oraz mudhol hound z Karnataki.
Tu potrzebne jest rozróżnienie, które w popularnych tekstach ginie najczęściej. NBAGR to rejestr rolniczych zasobów genetycznych — ta sama instytucja rejestruje rodzime rasy krów, bawołów, owiec i kóz. Wpis mówi: „ta populacja istnieje, jest odrębna i warto ją chronić”. Nie daje wzorca kynologicznego, rodowodu, wstępu na wystawy ani ścieżki do FCI. Kto pisze, że „gaddi został oficjalnie uznany za rasę”, mówi połowę prawdy.
Za wpisem stoi konkretna praca: uczelnia weterynaryjna w Palampurze w Himachal Pradesh od 2019 roku prowadzi charakterystykę fenotypową i molekularną gaddi, a dane przekazane do NBAGR w 2022 roku stały się podstawą rejestracji. W Nepalu organizacja występująca w 2025 roku pod nazwą „International Kennel Club” uznała bhote kukur, a tamtejszy klub pracuje nad wzorcem — nie jest to jednak żadna z wiodących federacji kynologicznych i na status międzynarodowy wpływu to nie ma.
Rasa nieuznana a Związek Kynologiczny w Polsce
Co ten status oznacza nad Wisłą? Związek Kynologiczny w Polsce jest jedynym polskim członkiem FCI i prowadzi Polską Księgę Rodowodową. Wniosek jest prosty i nieodwołalny: na owczarka himalajskiego nie dostaniesz w ZKwP rodowodu, bo nie ma czego wpisać — nie istnieje wzorzec, do którego pies miałby zostać przyrównany, ani zagraniczna księga uznawana przez FCI, z której można by go przerejestrować.
Nie pomoże też Księga Wstępna. To narzędzie stworzone po to, żeby ratować pulę genową ras polskich — pies typowy fenotypowo, ale bez udokumentowanego pochodzenia, może po ukończeniu roku zostać wpisany do PKR.KW. Owczarek himalajski rasą polską nie jest, więc ta furtka jest dla niego zamknięta.
Na wystawach pod egidą FCI istnieje wprawdzie osobna kategoria katalogowa „rasy nieuznane przez FCI”, ale psy z tej kategorii nie dostają CACIB-u, nie startują w Best in Group i nie zdobywają tytułów FCI. Co ważniejsze, żeby w ogóle się tam znaleźć, pies musi mieć dokumenty z organizacji uznawanej przez ZKwP — a dla gaddi z indyjskiej wsi takich dokumentów po prostu nie ma.
Osobna sprawa to działające w Polsce związki kynologiczne spoza struktury FCI, wydające własne „rodowody” i księgi wstępne dla psów bez udokumentowanego pochodzenia. Nikt tego nie zabrania, trzeba tylko wiedzieć, co się kupuje: takie dokumenty nie są honorowane przez ZKwP ani FCI. Papier jest, ale wart jest tyle, ile instytucja, która go podpisała.
Rodowód wysokogórza: mastif, wilk i gen EPAS1
Życie powyżej trzech tysięcy metrów to dla ssaka problem fizjologiczny pierwszego rzędu: mniej tlenu, większe obciążenie serca, ryzyko nadkrwistości. Badania genetyczne pokazały, że psy Wyżyny Tybetańskiej rozwiązały go w zaskakujący sposób — wysokogórskie warianty genu EPAS1 przejęły od tybetańskiego wilka szarego na drodze introgresji, czyli krzyżowania z dziką populacją, w skali rzędu dwudziestu kilku tysięcy lat wstecz. Osobno opisano adaptację hemoglobiny, w której udział miały konwersja genowa i introgresja.
Potrzebna jest tu uczciwa uwaga, której w popularnych tekstach zwykle brakuje. Prace te dotyczą mastifa tybetańskiego i psów Wyżyny Tybetańskiej — owczarek himalajski nie figuruje w nich jako osobno przebadana populacja. Wniosek, że nosi ten sam pakiet adaptacji, jest bardzo prawdopodobny, bo mówimy o sąsiadującej i spokrewnionej grupie psów żyjących w tych samych warunkach. Ale to wciąż wniosek przez analogię, nie zmierzony fakt — i tak trzeba go podawać.
Ile ten pies naprawdę mierzy? Zestawienie sprzecznych źródeł
Przy rasie bez wzorca pytanie „ile mierzy” nie ma jednej odpowiedzi, a udawanie, że ma, byłoby zwykłym oszustwem. Tabela pokazuje, jak bardzo rozjeżdżają się źródła — i dlaczego zamiast pozorowanej precyzji uczciwiej jest podać przedział.
Ile ten pies naprawdę mierzy? Zestawienie sprzecznych źródeł · 6
| Źródło danych | Wzrost w kłębie | Masa ciała |
|---|---|---|
| Opracowania encyklopedyczne (parasol „Himalayan Sheepdog”) | 51–75 cm (do 76) | 23–41 kg |
| Pomiary terenowe gaddi (Himachal Pradesh) | samce 65–75 cm; samice 60–70 cm | ok. 39 kg / ok. 33 kg |
| Doniesienia indyjskie o gaddi | — | 40–45 kg |
| Bhote kukur, Nepal | — | samce 30–45 kg |
| Bakharwal (pokrewny stróż Kaszmiru) | 61–76 cm | — |
| Realistyczny wniosek | ok. 60–75 cm | ok. 35–45 kg |
Płynie stąd bardzo praktyczna nauka: jeśli ktoś oferuje „owczarka himalajskiego o wadze siedemdziesięciu kilogramów”, prawie na pewno mówi o mastifie tybetańskim albo o mieszańcu. Himalajczyk jest psem wytrzymałościowym, nie ciężarowym — musi przejść setki kilometrów przełęczami, a nie robić wrażenie na zdjęciu.
Szyja-pancerz, grzywa i „fałszywe oczy”: anatomia jako instrukcja obsługi
U psa ukształtowanego przez pracę, a nie przez ring, każdy szczegół budowy ma uzasadnienie. Wystarczy wiedzieć, przeciwko komu ten pies stoi, żeby przeczytać jego sylwetkę jak instrukcję obsługi.
- Masywna, wysklepiona szyja. Duże koty zabijają chwytem za gardło. Gruby, umięśniony kark to po prostu pancerz w miejscu, w które celuje pantera śnieżna.
- Grzywa. Podwójna funkcja: fizyczna osłona gardła i optyczne powiększenie sylwetki. Drapieżnik, który zawaha się sekundę dłużej, często rezygnuje.
- Podwójna szata z gęstym podszerstkiem. Izolacja działająca w obie strony — chroni przed mrozem, ale w cieple zamienia się w kożuch, którego pies nie może zdjąć.
- Wiszące uszy. Mniejsza powierzchnia do złapania w walce. Rachunek za tę oszczędność płaci się przez całe życie psa w postaci zapaleń ucha zewnętrznego.
- Głęboki, donośny szczek. To nie wada charakteru, tylko broń dalekiego zasięgu. Stróż ma odstraszyć, a nie walczyć — każda walka, nawet wygrana, kosztuje rany.
Osobno wypadają „fałszywe oczy” — jasne plamy nad łukami brwiowymi, częste u psów czarnych podpalanych. W górach opowiada się, że dzięki nim pies czuwa nawet we śnie i widzi duchy. To piękny folklor i tak go tu traktujemy; żadnej funkcji fizjologicznej te plamy nie pełnią.
Stróż stada, a nie pasterz: różnica, która zmienia wszystko
To najczęstsze i najbardziej brzemienne w skutki nieporozumienie wokół tej rasy. W nazwie mamy „owczarka”, więc odruchowo myślimy o psie, który zagania owce jak border collie. Nic bardziej mylnego: owczarek himalajski to pies stróżujący przy stadzie (livestock guardian dog), a to inny zawód, wykonywany innymi narzędziami i o innej porze doby.
Stróż stada, a nie pasterz: różnica, która zmienia wszystko · 7
| Kryterium | Pies zaganiający (herding) | Pies stróżujący (LGD) |
|---|---|---|
| Zadanie | Przemieszcza stado, rozdziela, zawraca | Chroni stado przed drapieżnikiem i intruzem |
| Podłoże behawioralne | Przekierowany wzorzec łowiecki (podchodzenie, „oko”, pościg) | Popęd łowiecki wobec inwentarza wygaszony |
| Relacja do zwierząt | Traktuje je jak obiekt pracy | Traktuje je jak własną grupę socjalną |
| Sposób pracy | Na komendę, w kontakcie z człowiekiem | Autonomicznie, często bez człowieka w pobliżu |
| Pora aktywności | Głównie dzień, w rytmie pracy pasterza | Głównie noc, gdy chodzą drapieżniki |
| Kluczowy etap wychowania | Szkolenie posłuszeństwa i kierowania | Więź ze stadem budowana od ok. 8. tygodnia życia |
| Miara sukcesu | Precyzja wykonania komendy | Brak strat w stadzie — najlepiej bez jednej walki |
Przy tej konkretnej rasie trzeba zrobić zastrzeżenie. Szereg opisów mówi, że w Himalajach te psy bywają angażowane również do przeganiania stada, a nawet do polowania. Podział ról, wyraźny w praktyce europejskiej, w górach Indii i Nepalu nie jest czysty — pasterz ma jednego psa i ten pies robi to, co akurat trzeba.
Rok pracy: transhumancja, pantera śnieżna i nocna warta
Owczarek himalajski nie jest psem „od pilnowania podwórka”, tylko psem wpisanym w roczny cykl wędrówki. Zimę stada plemienia Gaddi spędzają w przedgórzu pasma Śiwalik — w rejonach Kangra, Mandi i Hamirpur. W kwietniu i maju zaczyna się wychodzenie w górę, przez przełęcze Dhauladhar i Pir Pandżal, lato to alpejskie hale ponad granicą lasu, jesienią cała procesja schodzi w doliny. To klasyczna transhumancja — dokładnie ten sam mechanizm, który zna każdy, kto widział podhalański redyk.
Lista przeciwników jest jednak poważniejsza niż w Karpatach. Wysoko: pantera śnieżna i wilk himalajski; niżej dochodzą niedźwiedź himalajski i lampart. Praca odbywa się nocą, na terenie bez ogrodzeń, bez latarki i bez człowieka, który mógłby wydać komendę. Pies sam ocenia sytuację, sam decyduje, czy wystarczy szczekanie z dystansu, i sam wraca do stada.
Ta skuteczność ma dziś także wymiar ochroniarski. Analizy nieletalnych metod ograniczania konfliktu z drapieżnikami w północno-zachodnich Himalajach, publikowane w 2025 roku, wskazały psy gaddi jako najskuteczniejszą nieletalną strategię ochrony inwentarza. Mniej zagryzionych owiec to mniej odwetu pasterzy — paradoksalnie pies, który staje przeciwko panterze śnieżnej, jest jednym z lepszych sojuszników tego zagrożonego gatunku.
Owczarek himalajski wśród uznanych krewnych
Najlepszy sposób, żeby zrozumieć, gdzie ten pies stoi, to zestawić go z rasami, które przeszły przez sito FCI. Numery dotyczą wyłącznie ras uznanych — przy owczarku himalajskim, bakharwalu i gaddi żadnego numeru nie ma i nie będzie, dopóki nie zmieni się status.
Owczarek himalajski wśród uznanych krewnych · 6
| Rasa | Status FCI | Pochodzenie | Rola |
|---|---|---|---|
| Mastif tybetański (Do-Khyi) | nr 230, grupa 2 (molosy, typ górski) | Tybet (Chiny) | Stróż osad i klasztorów; dziś w dużej mierze pies pokazowy |
| Owczarek kaukaski | nr 328, grupa 2 | Kaukaz | Stróż stada i mienia |
| Owczarek środkowoazjatycki | nr 335, grupa 2 (uznany ostatecznie 25.01.1989) | Azja Środkowa | Stróż stada, praca w stepie i półpustyni |
| Owczarek podhalański | nr 252, grupa 1, sekcja 1 (owczarki) | Polska | Stróż stada w Karpatach; rasa pracująca do dziś |
| Owczarek himalajski / gaddi | nieuznany (brak numeru i grupy) | Himalaje (Indie, Nepal) | Stróż stada podczas transhumancji |
| Bakharwal | nieuznany | Kaszmir | Stróż stada plemienia Bakarwal |
Zwróć uwagę na jedną nieoczywistą rzecz: podhalańczyk siedzi w grupie 1 razem z owczarkami zaganiającymi, kaukaz i alabaj w grupie 2 razem z molosami, choć w praktyce wszystkie trzy robią to samo. Klasyfikacja FCI jest konwencją porządkującą, a nie opisem sposobu pracy psa.
Podhalan z innych gór: polski punkt odniesienia
Polak ma nad innymi czytelnikami tej opowieści przewagę, z której często nie zdaje sobie sprawy: nie musi sobie wyobrażać, czym jest pies stróżujący przy stadzie w górach — ma go u siebie. Owczarek podhalański, wzorzec FCI nr 252, grupa 1, kraj pochodzenia Polska, przez stulecia pilnował owiec na halach przed wilkiem i niedźwiedziem. Biała szata miała bardzo praktyczne uzasadnienie: po zmierzchu odróżniała psa od wilka, żeby baca nie pomylił obrońcy z napastnikiem.
Podobieństwo idzie dalej niż sama rola. Redyk — wiosenne wyprowadzenie owiec na hale, tradycyjnie w okolicach dnia św. Wojciecha, i jesienny powrót około dnia św. Michała Archanioła — to karpacka wersja transhumancji Gaddich. Baca zbiera owce od wielu gospodarzy w jedno stado, juhasi idą z nim w górę, a nocą przy koszarze stoi pies. Zwyczaj przyszedł w Karpaty z pasterzami wołoskimi w XIV wieku. Najkrótsza uczciwa odpowiedź na pytanie, czym jest owczarek himalajski, brzmi więc: tym samym, czym podhalan, tylko w innym paśmie i bez papierów.
Różnica nie leży w psie, tylko wokół niego. Za podhalańcem stoi cały system: wzorzec, związek, hodowle z przeglądami, literatura fachowa, weterynarze znający tę rasę. Za gaddi nie stoi nic poza pasterzem, który go wychował.
Wilk wrócił, psy stróżujące wróciły razem z nim
Wątek, który czyni ten temat w Polsce wyjątkowo aktualnym: wilk wrócił. Po objęciu ochroną gatunkową populacja zaczęła się odbudowywać i od końca lat dziewięćdziesiątych wilki skolonizowały praktycznie wszystkie większe kompleksy leśne, także w centrum i na zachodzie kraju. Szacunki są ostrożne i rozbieżne — dane GIOŚ z 2019 roku mówiły o około dwóch tysiącach osobników, a raport Large Carnivore Initiative for Europe przy IUCN dla lat 2022–2023 podał przedział mniej więcej 2,9–4,3 tysiąca.
Skutek jest odczuwalny w gospodarstwach: w 2024 roku odnotowano w Polsce ponad tysiąc trzysta ataków wilków na zwierzęta gospodarskie. Odszkodowania wypłaca regionalny dyrektor ochrony środowiska, ale z istotnym zastrzeżeniem — hodowca ma obowiązek zabezpieczać zwierzęta i za straty na pastwisku pozostawionym na noc bez zabezpieczenia rekompensata się nie należy. Na poziomie unijnym status wilka obniżono w 2025 roku ze „ściśle chronionego” do „chronionego”, ale państwa mogą utrzymać ostrzejsze przepisy krajowe i Polska ochronę ścisłą utrzymała.
I tu wchodzi pies. WWF Polska we współpracy z regionalnymi dyrekcjami ochrony środowiska od lat przekazuje hodowcom środki prewencyjne — przede wszystkim zestawy ogrodzeń elektrycznych, których rozdano około pięciuset — a także szczenięta owczarków podhalańskich z linii pracujących. W latach 2007–2012 trafiło do gospodarstw łącznie trzydzieści osiem psów, m.in. na Podhale, Warmię i Mazury, Podlasie oraz Podkarpacie. W styczniu 2021 roku przekazano kolejne sześć szczeniąt, w porozumieniu z RDOŚ w Gorzowie Wielkopolskim i w Rzeszowie.
Najciekawsze są zasady tego programu, bo pokazują, jak naprawdę robi się psa stróżującego — i jak niewiele ma to wspólnego z tresurą. Szczeniaka w wieku około dziewięciu tygodni umieszcza się razem ze zwierzętami w boksie wewnątrz owczarni, na początek z najspokojniejszymi osobnikami. Około szesnastego tygodnia może już przebywać na pastwisku z całym stadem. Ochrona stada jest u tych psów instynktowna i nie wymaga specjalistycznego szkolenia — zwalcza się właściwie tylko zachowania niepożądane, jak gonienie jagniąt czy opuszczanie stada. Umowa zabrania trzymania psa na łańcuchu, a przez pierwsze dwa lata właścicielem pozostaje fundacja.
Efekty policzono. W monitorowanych gospodarstwach owiec i kóz łączących ogrodzenie elektryczne z pasterskim psem stróżującym liczba zabitych zwierząt spadła o ponad 24 procent, a liczba hodowli, w których w ogóle odnotowano szkody — o blisko 43 procent. Krótko mówiąc: da się zrobić tak, żeby wilk był syty i owca cała, tylko trzeba w to włożyć pracę, a nie strzelbę.
Dla czytelnika zainteresowanego owczarkiem himalajskim wniosek jest logiczny, choć może rozczarować. Jeśli szukasz psa do pracy przy stadzie w Polsce, rozwiązanie już istnieje, jest przetestowane i ma literaturę w języku polskim. Sprowadzanie w tym celu psa z Himalajów to porywanie się z motyką na słońce.
Landrace-stróż w polskim ogrodzie: szczerze o tym, na co się piszesz
Ta sekcja jest bez upiększeń, bo w internecie takiej zwykle brakuje. Owczarek himalajski to nie „rzadka rasa dla konesera”, tylko pies użytkowy wyjęty z kontekstu, w którym miał sens.
- Terytorialność nie ma wyłącznika. Pies pilnuje, bo tak jest zbudowany, a nie dlatego, że go o to poprosiłeś. Kurier, sąsiad zaglądający przez furtkę, ekipa od gazu — każdy z nich jest zdarzeniem.
- Nocna aktywność to nie zaburzenie. Szczekanie o drugiej w nocy jest u tego psa wykonywaniem obowiązków służbowych. W zabudowie szeregowej albo na osiedlu domków skończy się to skargą do gminy, i sąsiedzi będą mieli rację.
- Potrzebuje przedmiotu odpowiedzialności, a nie zajęć. Agility i frisbee go nie zainteresują — chce mieć teren i grupę do pilnowania. Znudzony stróż sam sobie wymyśli pracę, zwykle taką, która ci się nie spodoba.
- Słabe prowadzenie na dystans. Przywołanie u psa autonomicznego bywa loterią, zwłaszcza gdy w polu widzenia dzieje się coś, co pies uznał za swoją sprawę. Spacer poza terenem to spacer na smyczy — bez dyskusji.
- Zerowe wsparcie systemowe. Nie ma klubu rasy, polskiego hodowcy, instruktora ani weterynarza z doświadczeniem w tej rasie. Przy problemie zostajesz sam z internetem, a to marne towarzystwo.
Uczciwe podsumowanie brzmi tak: jeśli masz gospodarstwo, stado i realny problem z drapieżnikiem — pies do takiej pracy już istnieje i jest nim owczarek podhalański, dostępny na miejscu i ze wsparciem. Jeśli chcesz himalajczyka, bo urzekła cię jego historia, wejdź w to bez złudzeń, że da się z niego zrobić psa rodzinnego do bloku.
Czy rasa przetrwa? Status na dziś
Szacunki badaczy mówią o mniej niż tysiącu czystych psów gaddi. Jak na populację, która przez stulecia była podstawą pasterstwa całego regionu, to liczba alarmująca. Przyczyny mają wspólny mianownik — koniec pewnego trybu życia.
- Zmierzch wędrownego pasterstwa. Drogi, szkoły dla dzieci i praca najemna okazały się skuteczniejsze niż jakikolwiek zakaz. Bez transhumancji nie ma zapotrzebowania na psa transhumancyjnego.
- Krzyżowanie z rasami przywożonymi. Psy z zewnątrz rozcieńczają lokalną pulę genową szybciej, niż ktokolwiek zdąży ją opisać.
- Brak programu hodowlanego. Nie ma księgi, nie ma koordynacji, nie ma nikogo, kto by prowadził dobór par w skali populacji.
- Straty wojenne u pokrewnych bakharwali. W Kaszmirze setki psów zginęły w okresie konfliktu zbrojnego od lat dziewięćdziesiątych.
Po stronie działań ratunkowych jest kilka rzeczy realnych. Ośrodek w Palampurze rozmnaża szczenięta i przekazuje je pasterzom, przywracając psa do jego środowiska pracy. Rejestracja w NBAGR daje populacji status chronionego zasobu genetycznego państwa, a więc podstawę do finansowania i badań. To niewiele, ale ratunkiem dla tej rasy jest praca, a nie ring.
Ciekawostki
- Mieszkańcy Himalajów wierzą, że psy te potrafią widzieć duchy. Ich „fałszywe oczy” (jasne plamki nad oczami, często spotykane u osobników czarnych podpalanych) rzekomo pozwalają im obserwować świat nawet wtedy, gdy śpią.
- Na szyi dorosłych samców często tworzy się gęsta „grzywa”, która nie tylko nadaje im majestatyczny wygląd, ale także chroni gardło przed ukąszeniami drapieżników podczas walki.
- W Indiach rasa ta często nazywana jest „Gaddi Kutta”, co wiąże się z plemieniem Gaddi, które tradycyjnie hoduje te psy.
- Przydomek „Indian Panther Hound” bywa rozumiany opacznie — nie chodzi o polowanie na lamparty, tylko o odstraszanie ich od stada.
- Gaddi to dopiero czwarty pies w indyjskim rejestrze rodzimych zasobów genetycznych i pierwszy pochodzący z Himalajów — wcześniejsze trzy są z południa kraju.
- Wysokogórskie warianty genu EPAS1 psy Wyżyny Tybetańskiej przejęły od tybetańskiego wilka szarego. Czyli pies, który dziś od wilka broni, kiedyś od wilka pożyczył płuca.
