Charakter: stróż, który nie odzywa się przy każdym szeleście
Wzorzec opisuje temperament zwięźle i trafnie: żywy, dobroduszny, oddany pies do towarzystwa o wielu miłych manierach; towarzyski, uważny, bystry i zapalony; ani złośliwy, ani zaczepny; powściągliwy w okazywaniu sympatii obcym. Ostatnie zdanie jest kluczem do rasy. To nie lękliwość i nie agresja, lecz spokojny dystans: swoi dostają wszystko, obcy dostają najpierw spojrzenie.
Z tego wyrasta też praca stróża. Terier tybetański zauważa i melduje, ale nie robi z tego nieustannego tła. Rasa nie należy do tych, które szczekają na każdy dźwięk za ścianą — skłonność do zabrania głosu ma jednak i wczesna socjalizacja decyduje tu więcej niż późniejsze zakazy. Historycznie tak właśnie pracowała para psów tybetańskich: mniejszy zauważał obcego i podnosił alarm, a rozprawiać się wychodził duży.
W rodzinie jest to pies przywiązany, skłonny do zabawy i dość uparty, z wyraźnym poczuciem własnej godności. Dobrze dogaduje się z dziećmi w wieku szkolnym, które rozumieją granice; przy maluchach potrzebny jest nadzór, bo rasa nie zwykła znosić szorstkiego traktowania w milczeniu. Z innymi psami i z kotami żyje zgodnie, jeśli poznał je od małego. Samotność znosi źle: pies z taką głową, zostawiony na długo sam, znajduje sobie zajęcie, a właścicielowi rzadko się ono podoba.
Rozum, szkolenie i ile ruchu naprawdę potrzeba

Terier tybetański szybko pojmuje, czego się od niego chce, i równie szybko decyduje, czy się zgadza. To nie pies do mechanicznego powtarzania komend: dobrze zapamiętuje, dobrze uogólnia i znakomicie znajduje obejścia tam, gdzie człowiek liczył na proste wykonanie. Nacisk i krzyk dają w tej rasie odwrotny skutek — pies albo się zamyka, albo zaczyna negocjować. Działa co innego: krótkie sesje, zrozumiała nagroda, konsekwencja w regułach i cierpliwość wobec jego samodzielności.
Ta sama głowa dobrze pracuje w sporcie. Rasa z powodzeniem startuje w agility i w dogdancingu, gdzie liczy się nie ślepe posłuszeństwo, lecz szybkie myślenie i kontakt. Wzorzec FCI, opisując ruch, osobno podkreśla swobodny, mocny wypych i dobre pokrywanie przestrzeni — to pies zbudowany do długiej pracy na nogach, a nie do ozdobnego siedzenia na rękach.
Co do obciążenia wskazówka jest prosta: dwa pełnowartościowe spacery dziennie z możliwością pobiegania plus regularna praca głową. Długa trasa lasem albo parkiem, zabawy węchowe, elementy posłuszeństwa w ruchu — wszystko to pokrywa potrzebę lepiej niż godzina monotonnego chodzenia na smyczy. Naturalna ciekawość i skłonność do pójścia za zapachem oznaczają, że w miejscach nieogrodzonych smyczy lepiej nie spuszczać.



