Historia: rasa, która powstała, bo ktoś nie zamknął drzwi
Rok 1981, Wielka Brytania, dom baronowej Mirandy von Kirchberg. W domu mieszka srebrzysty perski szynszyl o imieniu Jemari Sanquist — kupiony nie do hodowli, tylko dla przyjemności, jako pupil. Zaplanowano dla niego zabieg kastracji. Na kilka dni przed terminem sprzątaczka zostawiła uchylone drzwi jednego z pomieszczeń, a po drugiej stronie czekała liliowa kotka burmańska o imieniu Bambino Lilac Fabergé, akurat w rui. Reszta jest, jak to się mówi, historią rasy.
11 września 1981 roku urodziły się cztery kotki. Wszystkie krótkowłose, wszystkie w czarnym cieniowanym srebrze, wszystkie z charakterystyczną ciemną kreską wokół oczu. Były na tyle ładne, że zamiast zamknąć temat, baronowa postanowiła sprawdzić, czy da się to powtórzyć. I to jest cała prawda o pochodzeniu burmilli: rasa istnieje dlatego, że ktoś nie domknął drzwi, a ktoś inny miał na tyle wyobraźni, żeby nie potraktować przypadku jako wpadki.
Dalej poszło już zupełnie inaczej niż zwykle w felinologii — nie od pojedynczego hodowcy, tylko od razu grupowo. Wokół nowych kotów zawiązało się środowisko, które ustaliło zasady kojarzeń, opisało wzorzec i zaczęło rejestrować mioty. Krzyżówki burmy z perską szynszylą dały początek szerszej grupie kotów nazwanej Asian — a burmilla jest w tej grupie odmianą srebrzystą, tą najbardziej rozpoznawalną. Odmiana półdługowłosa dostała osobną nazwę: tiffanie.
Warto zapamiętać jeden szczegół, bo krąży w opisach rasy w błędnej wersji: matką pierwszego miotu była kotka liliowa, nie liliowo-szylkretowa, a Miranda von Kirchberg była baronową, nie księżną. Drobiazg — ale takie drobiazgi najlepiej pokazują, ile treści o rasach powstaje przez przepisywanie cudzych tekstów zamiast sięgania do źródeł.
Wygląd: sylwetka, głowa i „podmalowane” oczy
Burmilla jest kotem średniej wielkości o budowie zdecydowanie bardziej zwartej niż smukłej. Pod jedwabistą sierścią kryje się zaskakująco ciężkie, umięśnione ciało — to spadek po burmie, przez który wiele osób bierze burmillę do rąk i mówi to samo zdanie: „ale on waży więcej, niż wygląda”.
- Ciało — średniej wielkości, krzepkie i dobrze umięśnione, z zaokrągloną klatką piersiową i prostą linią grzbietu.
- Głowa — łagodny klin z zaokrąglonymi konturami; u kocurów policzki wyraźnie pełniejsze niż u kocic.
- Uszy — średnie do dużych, szeroko osadzone, lekko pochylone do przodu, o zaokrąglonych końcach.
- Oczy — duże, wyraziste, w kształcie zbliżonym do migdała; kolor od żółtozielonego po intensywną zieleń.
- „Makijaż” — ciemna obwódka wokół oczu, lusterka nosa i warg, kontrastująca ze srebrzystym tłem. To znak firmowy rasy.
- Nos — średniej długości, z delikatnym, ale wyczuwalnym przełamaniem profilu; bez perskiego spłaszczenia.
- Ogon — średniej długości, prosty, zwężający się ku zaokrąglonemu końcowi.
- Sierść — krótka i przylegająca albo półdługa; jedwabista w dotyku, z podszerstkiem, ale bez perskiej puszystości.
Ważna uwaga dla osób, które porównują burmillę z perskim przodkiem: burmilla nie jest kotem brachycefalicznym. Ma normalny, funkcjonalny pysk, prosto ustawione nozdrza i nie dziedziczy po perskiej stronie problemów z oddychaniem ani z odpływem łez. Cechy krótkoczaszkowe świadomie odsiano z rasy — po persach zostało srebro, nie spłaszczona twarz.



